kwi 13, 2026 | FABUŁA, FILM, MAJ

PIKSELE JACKA LUSINSKIEGO. FILM (2010)

28.05.2010 premiera

Ta nietypowa komedia to wizerunek Polek_ków budowany pytaniami o tolerancję, patriotyzm, empatię, relacje międzypokoleniowe, historię. Pytania zaburzają obraz katolicko-martyrologicznej Polski, nie bezpośrednio, a „podstępnie”. Stąd w opowieści m.in. lesbijska para, która „psuje” nadwiślański porządek już samym swym istnieniem.

Monika (Olga Bołądź) ze swoją dziewczyną, czarnoskórą Karen (Maria Engele), wprost z wielokulturowych ulic Londynu ląduje w podniszczonej, z ducha biało-czerwonej kamienicy – jeszcze nie wyczyszczonej z lokatorów. Już przy wejściu młode kobiety wpadają w polskie religijno-patriotyczne klimaty – wita je świecąca kapliczka z Matką Boską. Monika od razu zaczyna działać według znanego sobie scenariusza, a Karen wszystko obserwuje. Okazuje się, że mówi trochę po polsku, jest bowiem wnuczką Polaka, zapewnie emigranta powojennego, który „mało mówił o Polsce”. Teraz Karen ma okazję poznać starą ojczyznę przodków – biegając z Moniką po kościołach, gdzie pyta o cennik usług i słyszy „co łaska”, uczestnicząc w nocnych modłach przy krucyfiksie i gromnicy, odwiedzając cmentarze, gdzie zmartwychwstają powstańcy warszawscy.

Choć ci i tak są nieśmiertelni i żyją w mrocznych mieszkaniach – jak mieszkanie babci Anastazji (Maria Klejdysz), wdowy po dziadku-bohaterze – ozdobionych narzutami i fotografiami powstańczymi.

Powstańczy wątek okazuje się kluczowy dla dekonstrukcji Lusińskiego, jego kulminacją jest wspomnienie Moniki o Powstaniu Warszawskim. Choć sama historia dziadka szkicowana jest z szacunkiem i empatią, to dostaje w filmie nowy – dla wielu obraźliwy – kontekst. 

O przeprawianiu się przez kanały pełne gówna, o całych we krwi butach Niemców wnuczka powstańca opowiada przytulając się do swojej ciemnoskórej dziewczyny i paląc skręta. Karen natomiast – całując namiętnie Monikę – deklaruje poświęcenie w miłości porównywalne do ekstremalnego poświęcenia powstańczego. Czy z powodu miłości kobiety do kobiety nie trzeba czasem brnąć przez kanały ekskrementów, szczególnie w Polsce?

W ten przewrotny sposób reżyser wpisuje lesbijki w martyrologiczną polską historię, jednocześnie lesbijska wywrotowość wyrywa tragiczne wydarzenie polskich dziejów z heteronormatywnej narracji. A nowy porządek potwierdza babcia Anastazja, która „błogosławi lesbijkom, zamiast rzucić się na nie z krucyfiksem i wodą święconą”.

[impresja)

              ****************